Jakiś czas temu internetem (a co za tym idzie całym światem) wstrząsnęła wiadomość o nowych, rewolucyjnych gumkach do włosów twórców szczotki Tangle Teezer- InvisiBobble. Produkt, który wygląda jak sklejony w kółko kabel telefoniczny (ktoś jeszcze pamięta, jak wygląda kabel telefoniczny?) ma z założenia nie wyrywać, nie łamać i generalnie nie robić krzywdy naszym włosom. Czy się sprawdza? Swój zestaw kupiłam już dosyć dawno temu, a teraz, dzięki Kasi CatKRM miałam możliwość przetestowania także ich odpowiedników. Moje wrażenia?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty
13 lutego 2015
12 stycznia 2015
Pod włos #4: Odżywki bez spłukiwania i olejki do włosów
Od chwili, w której odkryłam bloga Anwen moja pielęgnacja włosów uległa radykalnej zmianie. Poza uporządkowaniem podstawowych kosmetyków, czyli szamponów, odżywek i masek do włosów, do arsenału stale używanych produktów dołączyły odżywki bez spłukiwania, sera (czy to porpawna odmiana "serum"?) i olejki do włosów.
21 grudnia 2014
Testowane na Kropce #2: Aussie 3 Minute Miracle
Moja zwariowana przyjaciółka jakiś czas temu miała bzika na punkcie wyszukiwania okazji w internecie, owocem czego są założone przeze mnie konta na portalach zajmujących się tzw. marketingiem szeptanym. Szczerze powiedziawszy nie specjalnie zwracałam na nie uwagę, co jakiś czas w mojej skrzynce odbiorczej pojawiała się wiadomość o testach/kampaniach/projektach, wypełniałam więc jakąś ankietę i wracałam do swoich zajęć. Oczywiście, nie byłoby tego postu, gdyby w pewnym momencie nie nastąpił jakiś zupełnie nieoczekiwany i bardzo zaskakujący przełom. Za którymś z kolei razem okazało się, że zakwalifikowałam się do kampanii producenta mojej ukochanej odżywki do włosów: Aussie 3 Minute Miracle Luscious Long. Jakaż była moja radość, kiedy okazało się, że dostanę do przetestowania aż 4 pełnowymiarowe odżywki i szampon, a dodatkowo w wersji mini 10 szamponów i 10 odżywek dla moich znajomych :)
27 maja 2014
Pod włos #3: Pielęgnacja włosów: odżywki i maski
Jak już pisałam w tym poście przez długi czas nie przywiązywałam zbyt dużej uwagi do właściwiej pielęgnacji moich włosów. Od przypadku, do przypadku stosowałam odżywkę z tej samej serii, z której miałam szampon (czyli najczęściej zestaw: beznadziejny szampon + nic nie robiąca odżywka). Tym razem na pierwsze wzmianki o maskach i odżywkach natrafiłam nie u Anwen, a u Niesi25, która w jednym ze swoich filmików pokazywała paczkę z Polski, w której siostra przesłała jej maski Kallos, na które sama natrafiłam jakiś czas później w drogerii Hebe. Do tego doszła najbardziej popularna w polskim internecie odzywka z Garnier avocado i karite i mój maseczkowo- odżywkowy arsenał jest pełen.
Etykiety:
garnier,
kallos,
pielęgnacja,
pielęgnacja włosów,
pod włos
23 maja 2014
Pod włos #2: Pielęgnacja włosów: szampony
Pierwszy post z serii dotyczącej mojej włosowej pielęgnacji. Myślę, że właściwym będzie rozpoczęcie od tego etapu, przez który przechodzą wszyscy, niezależnie od płci, wyznania, czy poziomu zainteresowania pielęgnacją włosów, no bo w końcu każdy głowę myje ;) Muszę przyznać, że przez dłuższy czas był to właściwie jedyny proces z zakresu szeroko pojętej pielęgnacji, któremu poddawałam moje własne włosy. Katowałam je drogeryjnymi szamponami o bardzo kiepskim składzie, przesuszałam nadmierną ilością SLS-ów, silikonów i (o zgrozo!) parabenów. Jakiś czas temu, kiedy zaczęło się moje zainteresowanie dbaniem o urodę, trafiłam na blog Anwen no i się zaczęło.
16 maja 2014
Wywiedziona na pokuszenie #1: Zakupy podczas promocji w drogeriach (i nie tylko)
Podczas ostatnich wyprzedaży w drogeriach trochę popłynęłam w szale zakupów :) Odwiedziłam Naturę (40% zniżki na kosmetyki kolorowe), Rossmanna (49% zniżki przez 3 tygodnie na różne sekcje kolorówki), a także Cosmedica (tutaj bez promocji) i poszalałam w Kosmetyki z Ameryki. Muszę przyznać, że nic tak dobrze nie robi mi na poprawę humoru, jak własnie "małe" zakupy ;)
26 kwietnia 2014
Pod włos #1: Moja miłość- Tangle Teezer
Od wczesnego dzieciństwa obsesyjnie wręcz nie znosiłam czesania włosów. Trzeba przyznać, że natura obdarzyła mnie, ku uciesze całej rodziny, a zwłaszcza mojej Mamy, dość bujną czupryną, która dla mnie stanowiła jedynie źródło bólu i frustracji (choć przypuszczam, że mając lat 6 nie potrafiłam tego określić dokładnie w ten sposób) związanych z rytuałem czesania. Każdego ranka łzy jak grochy spływały mi po policzkach, kiedy Mama próbowała ogarnąć moją czuprynę na głowie. Kiedyś nawet posunęłam się do tego, że samodzielnie obcięłam sobie włosy, żeby uniknąć kolejnych nieprzyjemnych doznań. Niestety, z czasem wcale nie było lepiej, sytuacja wręcz pogarszała się po kolejnych farbowaniach i eksperymentach z prostownicą- moje włosy były przesuszone, łamliwe i za nic nie chciały się dać rozczesać bezproblemowo. Szczęśliwie jakiś czas temu trafiłam na youtube na filmik niesi25 (dostępny TUTAJ), w którym opowiadała o zaletach szczotki Tangle Teezer tak skutecznie, że udało jej się mnie namówić na zakup :)
Po przejrzeniu kilku forów dotyczących zalet tej szczotki (nie znalazłam nic, poza ceną, co wskazywano jako wadę) zamówiłam od razu dwie wersje: Salon Elite i Compact Styler, obie czarne.
Po przejrzeniu kilku forów dotyczących zalet tej szczotki (nie znalazłam nic, poza ceną, co wskazywano jako wadę) zamówiłam od razu dwie wersje: Salon Elite i Compact Styler, obie czarne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


